Odszkodowanie utrata wartości pojazdu po terminie - skutki prawne

Szkoda komunikacyjna nie ogranicza się wyłącznie do kosztów fizycznej naprawy uszkodzonego samochodu. Równie istotnym, choć często pomijanym elementem uszczerbku majątkowego jest rynkowa utrata wartości pojazdu. Zjawisko to polega na tym, że samochód powypadkowy, nawet po przeprowadzeniu profesjonalnej i bezusterkowej naprawy, traci na wartości handlowej w porównaniu do analogicznego pojazdu, który nigdy nie uczestniczył w kolizji. Poszkodowani bardzo często dowiadują się o możliwości dochodzenia tego roszczenia z dużym opóźnieniem – nierzadko dopiero wtedy, gdy decydują się na sprzedaż auta i spotykają się z oporem potencjalnych nabywców. Zgłoszenie takiego żądania po terminie rodzi jednak istotne skutki prawne, z których najważniejszym jest ryzyko podniesienia przez ubezpieczyciela zarzutu przedawnienia. W niniejszym artykule szczegółowo analizujemy mechanizmy prawne rządzące dochodzeniem odszkodowania za utratę wartości pojazdu po upływie standardowych terminów, wskazujemy metody obrony przed zarzutem przedawnienia oraz omawiamy procedurę dowodową przed sądem cywilnym.

Czym jest rynkowa utrata wartości pojazdu i kiedy przysługuje odszkodowanie?

Rynkowa utrata wartości pojazdu to realny uszczerbek w majątku poszkodowanego, który podlega pełnej kompensacji w ramach ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) sprawcy wypadku. Zgodnie z zasadą pełnego odszkodowania, wyrażoną w art. 361 Kodeksu cywilnego, naprawienie szkody powinno obejmować wszelkie straty, które poszkodowany poniósł w wyniku zdarzenia wywołującego szkodę. Skoro auto po wypadku jest warte mniej na rynku wtórnym niż przed zdarzeniem, ubezpieczyciel ma obowiązek tę różnicę wyrównać. Warto pamiętać, że szkoda ta powstaje już w momencie samej kolizji, a nie dopiero przy próbie sprzedaży pojazdu.

Istnieją jednak określone kryteria wypracowane przez orzecznictwo Sądu Najwyższego oraz rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), które determinują, czy w danym przypadku odszkodowanie za utratę wartości w ogóle przysługuje. Do najważniejszych przesłanek należą:

  • Wiek pojazdu: Roszczenie to dotyczy zazwyczaj pojazdów stosunkowo młodych. W przypadku samochodów osobowych przyjmuje się najczęściej granicę do 5-6 lat od momentu pierwszej rejestracji, choć w wyjątkowych przypadkach (np. auta luksusowe, kolekcjonerskie lub unikatowe) termin ten może być dłuższy.
  • Historia bezwypadkowości: Pojazd przed analizowanym zdarzeniem nie mógł uczestniczyć w innych poważnych kolizjach, które skutkowałyby uszkodzeniem jego elementów nośnych lub poszycia nadwozia. Pierwsza kolizja powoduje największy spadek wartości rynkowej, kolejne uszkodzenia mają już znacznie mniejszy wpływ na cenę pojazdu.
  • Charakter uszkodzeń: Utrata wartości dotyczy przede wszystkim uszkodzeń elementów metalowych nadwozia, ramy lub innych kluczowych podzespołów. Naprawa polegająca jedynie na wymianie elementów czysto eksploatacyjnych lub plastikowych (np. reflektor, zderzak) rzadko uzasadnia roszczenie o utratę wartości handlowej.

Ubezpieczenie OC a Autocasco (AC) – kluczowa różnica

Niezwykle ważnym aspektem praktycznym jest rozróżnienie reżimów odpowiedzialności ubezpieczeniowej. Odszkodowanie za utratę wartości pojazdu jest standardem w przypadku likwidacji szkody z ubezpieczenia OC sprawcy. Wynika to z bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa cywilnego nakazujących pełne naprawienie szkody. Inaczej sytuacja wygląda przy likwidacji szkody z własnej polisy Autocasco (AC). Umowa AC jest dobrowolnym ubezpieczeniem kontraktowym, którego zakres określają Ogólne Warunki Ubezpieczenia (OWU). W zdecydowanej większości przypadków ubezpieczyciele wprowadzają do OWU zapisy wyłączające odpowiedzialność za rynkowy ubytek wartości pojazdu. Dochodzenie takiego roszczenia z polisy AC po terminie lub nawet w terminie jest zatem zazwyczaj bezprzedmiotowe, chyba że wykupiono rzadko spotykaną opcję dodatkową.

Terminy dochodzenia roszczeń z ubezpieczenia OC sprawcy

Podstawowym terminem, który ogranicza czas na dochodzenie roszczeń o odszkodowanie za utratę wartości pojazdu, jest termin przedawnienia określony w art. 442[1] Kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem, roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. W praktyce termin ten wynosi trzy lata.

Moment rozpoczęcia biegu przedawnienia

Bieg trzyletniego terminu przedawnienia rozpoczyna się zazwyczaj w dniu zaistnienia kolizji drogowej, gdyż to właśnie wtedy powstaje szkoda i najczęściej w tym samym dniu poszkodowany dowiaduje się o sprawcy oraz o fakcie uszkodzenia mienia. Istnieją jednak sytuacje, w których poszkodowany dowiaduje się o rzeczywistym rozmiarze szkody (np. o ukrytych wadach konstrukcyjnych wpływających na wartość auta) dopiero po przeprowadzeniu szczegółowej ekspertyzy. Niemniej jednak, w sprawach o utratę wartości rynkowej, sądy najczęściej wiążą początek biegu przedawnienia z datą wypadku lub datą zakończenia naprawy pojazdu. Przekroczenie tego trzyletniego okresu bez podjęcia odpowiednich kroków prawnych niesie za sobą poważne konsekwencje.

Wyjątek dotyczący przestępstwa

Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku (co ma miejsce np. przy wypadkach drogowych ze skutkiem śmiertelnym lub powodujących ciężki uszczerbek na zdrowiu, wyczerpujących znamiona art. 177 Kodeksu karnego), roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa, bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. W takich sytuacjach termin na dochodzenie utraty wartości pojazdu ulega znacznemu wydłużeniu, co daje poszkodowanemu znacznie więcej czasu na zgromadzenie dowodów i wystąpienie z roszczeniem.

Rekomendacje KNF a praktyka likwidacji szkód

Komisja Nadzoru Finansowego wydała szczegółowe rekomendacje dotyczące likwidacji szkód komunikacyjnych, w których jednoznacznie wskazała, że ubezpieczyciele nie mogą automatycznie odrzucać roszczeń o rynkową utratę wartości pojazdu. Zgodnie z wytycznymi, ubezpieczyciel powinien poinformować poszkodowanego o możliwości zgłoszenia takiego roszczenia, jeśli pojazd spełnia określone kryteria wiekowe i techniczne. W praktyce jednak zakłady ubezpieczeń rzadko dopełniają tego obowiązku informacyjnego, co sprawia, że poszkodowani dowiadują się o swoich prawach dopiero po latach, często tuż przed upływem terminu przedawnienia.

Skutki prawne zgłoszenia roszczenia po terminie (przedawnienie)

Przekroczenie trzyletniego terminu przedawnienia niesie za sobą doniosłe skutki prawne. Przedawnienie nie powoduje automatycznego wygaśnięcia roszczenia – staje się ono tzw. zobowiązaniem naturalnym (niezupełnym). Oznacza to, że poszkodowany nadal może formalnie wezwać ubezpieczyciela do zapłaty lub nawet wnieść pozew do sądu cywilnego.

Jednakże, kluczowym skutkiem prawnym przedawnienia jest przyznanie dłużnikowi (ubezpieczycielowi) prawa do uchylenia się od zaspokojenia roszczenia. W praktyce wygląda to następująco:

  1. Na etapie przedsądowym: Ubezpieczyciel po otrzymaniu wezwania do zapłaty po terminie niemal natychmiast podniesie zarzut przedawnienia i odmówi wypłaty jakichkolwiek środków, powołując się na upływ trzyletniego terminu z art. 442[1] Kodeksu cywilnego.
  2. Na etapie sądowym: Sąd cywilny nie uwzględnia przedawnienia z urzędu w sprawach przeciwko ubezpieczycielom (gdyż stroną pozwaną jest profesjonalista, a powodem osoba fizyczna). Sąd weźmie pod uwagę przedawnienie tylko wtedy, gdy pozwany ubezpieczyciel wyraźnie podniesie zarzut przedawnienia. Profesjonalni pełnomocnicy ubezpieczycieli robią to w stu procentach przypadków już w pierwszej odpowiedzi na pozew.

Podniesienie zarzutu przedawnienia skutkuje oddaleniem powództwa przez sąd cywilny, co wiąże się dla powoda z koniecznością pokrycia kosztów procesu (w tym kosztów zastępstwa procesowego ubezpieczyciela). Istnieją jednak skrajne przypadki, w których podniesienie zarzutu przedawnienia przez ubezpieczyciela może zostać uznane przez sąd za nadużycie prawa podmiotowego (art. 5 Kodeksu cywilnego) – na przykład wtedy, gdy ubezpieczyciel celowo wprowadzał poszkodowanego w błąd lub przeciągał negocjacje, aby doprowadzić do upływu terminu. Są to jednak sytuacje wyjątkowo rzadkie i trudne do udowodnienia.

Jak przerwać bieg przedawnienia roszczenia o odszkodowanie?

Aby uniknąć negatywnych skutków upływu czasu, kluczowe jest podjęcie działań, które przerywają bieg przedawnienia. Zgodnie z art. 123 Kodeksu cywilnego oraz przepisami ustawy o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym, bieg przedawnienia przerywa się przez:

  • Zgłoszenie szkody lub roszczenia ubezpieczycielowi: Jest to najprostsza i najskuteczniejsza metoda. Samo zgłoszenie żądania wypłaty odszkodowania za utratę wartości pojazdu przerywa bieg przedawnienia. Co ważne, bieg przedawnienia nie biegnie na nowo przez cały czas trwania postępowania likwidacyjnego. Zaczyna on biec na nowo dopiero od dnia, w którym ubezpieczyciel doręczył poszkodowanemu ostateczną decyzję o odmowie lub przyznaniu świadczenia.
  • Wniesienie pozwu do sądu cywilnego: Każda czynność przed sądem podjęta bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia roszczenia przerywa bieg przedawnienia. Wniesienie pozwu przed upływem trzech lat gwarantuje, że roszczenie nie ulegnie przedawnieniu w toku procesu, nawet jeśli sprawa będzie ciągnąć się latami.
  • Zawezwanie do próby ugodowej: Jest to tańsza alternatywa dla pełnego procesu, choć po nowelizacjach przepisów Kodeksu postępowania cywilnego sądy znacznie bardziej rygorystycznie oceniają, czy zawezwanie faktycznie zmierzało do zawarcia ugody, czy było jedynie instrumentalnym przedłużeniem terminu. Obecnie zawezwanie do próby ugodowej nie przerywa biegu przedawnienia, lecz jedynie go zawiesza na czas trwania postępowania pojednawczego.

Postępowanie przed sądem cywilnym i niezbędne dowody

Jeśli ubezpieczyciel dobrowolnie nie wypłaci odszkodowania (co jest standardem w przypadku utraty wartości rynkowej), poszkodowany musi skierować sprawę do sądu cywilnego. Postępowanie to ma charakter ściśle kontradyktoryjny, co oznacza, że ciężar udowodnienia faktów spoczywa na powodzie (art. 6 Kodeksu cywilnego). Sąd nie będzie wyręczał powoda w poszukiwaniu dowodów na to, że auto straciło na wartości.

Aby wykazać zasadność roszczenia, należy zgromadzić następujące dowody:

  • Dokumentacja fotograficzna: Zdjęcia uszkodzeń pojazdu bezpośrednio po kolizji oraz zdjęcia po przeprowadzonej naprawie. Pozwalają one ocenić, czy uszkodzenia dotyczyły elementów konstrukcyjnych nadwozia.
  • Kosztorys naprawy (kalkulacja naprawy): Dokumenty z systemu Audatex lub Eurotax, wykazujące zakres uszkodzeń oraz technologię naprawy zaakceptowaną przez ubezpieczyciela. To kluczowy dokument, na którym opiera się wycena ubytku wartości.
  • Opinia niezależnego rzeczoznawcy: Przed wniesieniem pozwu warto zlecić prywatną ekspertyzę rzeczoznawcy samochodowemu, który wyliczy ubytek wartości zgodnie z instrukcją Stowarzyszenia Rzeczoznawców Samochodowych EKSPERTMOT. Taki dokument stanowi tzw. dowód z dokumentu prywatnego i uzasadnia wysokość żądania w pozwie, chroniąc powoda przed zarzutem wniesienia pozwu o kwotę wziętą "z sufitu".
  • Dowód z opinii biegłego sądowego: W toku procesu sądowego kluczowym dowodem będzie opinia powołanego przez sąd biegłego z zakresu techniki samochodowej i wyceny pojazdów. To na jej podstawie sąd ustali ostateczną kwotę odszkodowania. Prywatna opinia rzeczoznawcy jest jedynie dokumentem prywatnym i nie może zastąpić opinii biegłego sądowego.

Metodologia wyliczania utraty wartości pojazdu

Biegli sądowi oraz rzeczoznawcy korzystają ze specjalistycznych programów komputerowych (np. Info-Ekspert, EurotaxGlass's) oraz stosują oficjalną instrukcję określania rynkowego ubytku wartości pojazdów. Wyliczenie to opiera się na skomplikowanym algorytmie matematycznym, który bierze pod uwagę m.in. rynkową wartość pojazdu w stanie nieuszkodzonym na dzień szkody, urealniony koszt naprawy, charakter uszkodzeń (np. uszkodzenia ramy, poszycia bocznego, elementów zawieszenia) oraz wiek pojazdu i czas jego eksploatacji. Samodzielne wyliczenie tej kwoty przez poszkodowanego bez dostępu do tych narzędzi jest praktycznie niemożliwe.

Rola Rzecznika Finansowego w sporach o utratę wartości pojazdu

W przypadku gdy ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania z tytułu utraty wartości pojazdu, powołując się na upływ terminów lub kwestionując sam fakt zaistnienia szkody, poszkodowany nie jest od razu skazany na kosztowną drogę sądową. Ważnym sprzymierzeńcem w takim sporze może okazać się Rzecznik Finansowy. Jest to instytucja powołana do ochrony interesów klientów podmiotów rynku finansowego, w tym osób ubezpieczonych. Poszkodowany ma prawo złożyć do Rzecznika Finansowego wniosek o podjęcie działań interwencyjnych lub o przeprowadzenie pozasądowego postępowania w sprawie rozwiązywania sporów. Rzecznik Finansowy analizuje akta sprawy, ocenia argumentację ubezpieczyciela pod kątem zgodności z prawem oraz wytycznymi KNF i może sformułować oficjalne wystąpienie do zakładu ubezpieczeń. Choć opinia Rzecznika nie ma charakteru wiążącego wyroku, ubezpieczyciele często zmieniają swoje stanowisko pod wpływem autorytetu tej instytucji, co pozwala na ugodowe załatwienie sprawy bez konieczności angażowania sądu cywilnego.

Koszty procesu przed sądem cywilnym – ile kosztuje walka o odszkodowanie?

Decyzja o skierowaniu sprawy na drogę sądową musi być poprzedzona rzetelną kalkulacją kosztów. Postępowanie przed sądem cywilnym wiąże się z koniecznością poniesienia określonych nakładów finansowych, które w przypadku wygranej podlegają zwrotowi od ubezpieczyciela, jednak na początku procesu muszą zostać wyłożone przez powoda. Do podstawowych kosztów należą:

  • Opłata od pozwu: Zgodnie z ustawą o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, opłata ta wynosi zazwyczaj 5% wartości przedmiotu sporu (WPS), czyli kwoty, o którą walczymy. W sprawach o mniejszej wartości stosuje się opłaty stałe określone w ustawie.
  • Zaliczka na opinię biegłego sądowego: Jest to największy koszt dodatkowy w sprawach o utratę wartości pojazdu. Sąd nie rozstrzygnie sprawy bez opinii niezależnego eksperta. Zaliczka na ten cel wynosi zazwyczaj od 800 do 1500 złotych, w zależności od stopnia skomplikowania sprawy i stawek biegłego.
  • Koszty zastępstwa procesowego: Jeśli poszkodowany decyduje się na skorzystanie z pomocy profesjonalnego pełnomocnika (adwokata lub radcy prawnego), musi liczyć się z kosztami jego wynagrodzenia. Stawki minimalne są określone w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości i zależą od wartości przedmiotu sporu.

Zgodnie z ogólną zasadą odpowiedzialności za wynik procesu (art. 98 Kodeksu postępowania cywilnego), strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. Oznacza to, że wygrywając sprawę w całości, poszkodowany odzyska wszystkie poniesione koszty sądowe i koszty adwokackie.

Utrata wartości pojazdów leasingowanych i w najmie długoterminowym

Współczesny rynek motoryzacyjny charakteryzuje się ogromnym udziałem pojazdów użytkowanych na podstawie umów leasingu operacyjnego, finansowego lub najmu długoterminowego. W przypadku kolizji takiego pojazdu pojawia się istotne pytanie prawne: kto jest uprawniony do żądania odszkodowania za utratę wartości rynkowej pojazdu? Właścicielem pojazdu w świetle prawa jest firma leasingowa (finansujący), a nie korzystający (leasingobiorca). To oznacza, że roszczenie o odszkodowanie za utratę wartości pojazdu wchodzi do majątku firmy leasingowej.

Leasingobiorca nie może samodzielnie, bez zgody leasingodawcy, dochodzić tego roszczenia przed sądem cywilnym. Aby móc skutecznie walczyć o te środki, leasingobiorca musi podjąć jedno z dwóch działań:

  1. Uzyskanie cesji wierzytelności: Firma leasingowa może dokonać przelewu wierzytelności (cesji) z tytułu utraty wartości pojazdu na rzecz leasingobiorcy. Na podstawie takiej umowy leasingobiorca staje się pełnoprawnym wierzycielem i może dochodzić odszkodowania we własnym imieniu.
  2. Uzyskanie pełnomocnictwa procesowego: Finansujący może udzielić leasingobiorcy upoważnienia do występowania w jego imieniu przed ubezpieczytelem oraz przed sądem, z zastrzeżeniem, że wywalczone odszkodowanie zostanie przelane na rachunek firmy leasingowej (co często skutkuje pomniejszeniem salda zadłużenia leasingowego lub rozliczeniem na koniec umowy).

Zaniechanie tych formalności na wczesnym etapie może skutkować odrzuceniem pozwu przez sąd z uwagi na brak legitymacji procesowej czynnej po stronie poszkodowanego leasingobiorcy.

Najczęstsze błędy poszkodowanych przy dochodzeniu roszczeń po latach

Analiza spraw sądowych pozwala na wskazanie kilku powtarzających się błędów, które popełniają poszkodowani próbujący odzyskać odszkodowanie po terminie lub na granicy terminów:

  1. Brak reakcji na milczenie ubezpieczyciela: Poszkodowani błędnie sądzą, że samo wysłanie pisma reklamacyjnego bez formalnego potwierdzenia odbioru lub bez monitorowania decyzji zabezpiecza ich interesy. Tymczasem ubezpieczyciel może celowo opóźniać odpowiedź, a termin przedawnienia nieubłaganie biega.
  2. Podpisywanie niekorzystnych ugód: Często w toku likwidacji szkody rzeczowej (kosztów naprawy) ubezpieczyciele przemycają w treści ugody zapisy o zrzeczeniu się wszelkich dalszych roszczeń wynikających z danego zdarzenia. Podpisanie takiej ugody skutecznie blokuje możliwość żądania odszkodowania za utratę wartości, nawet jeśli termin przedawnienia jeszcze nie upłynął.
  3. Zaniechanie gromadzenia dokumentów: Po 2-3 latach od kolizji poszkodowani często nie dysponują już szczegółowymi kosztorysami naprawy ani zdjęciami uszkodzeń, co drastycznie utrudnia biegłemu sądowemu sporządzenie rzetelnej opinii. Jeśli auto zostało w międzyczasie naprawione i sprzedane, brak dokumentacji fotograficznej może uniemożliwić wykazanie zakresu uszkodzeń.

Czy sprzedaż pojazdu wyklucza dochodzenie odszkodowania?

Jednym z najczęstszych mitów jest przekonanie, że sprzedaż uszkodzonego lub naprawionego pojazdu zamyka drogę do dochodzenia odszkodowania za utratę wartości. Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 12 października 2001 r. (sygn. akt III CZP 57/01) jednoznacznie rozstrzygnął tę kwestię. Roszczenie o odszkodowanie z tytułu utraty wartości rynkowej pojazdu powstaje w momencie wypadku i wchodzi do majątku poszkodowanego. Sprzedaż samochodu nie powoduje wygaśnięcia tego roszczenia ani jego przejścia na nabywcę (chyba że dokonano formalnej cesji wierzytelności). Poszkodowany, który sprzedał auto, nadal może żądać odszkodowania od ubezpieczyciela sprawcy, a fakt sprzedaży za niższą cenę może wręcz stanowić dodatkowy dowód potwierdzający realną stratę finansową.

Praktyczny przykład (Case Study)

Wyobraźmy sobie sytuację pana Tomasza, który w marcu 2021 roku uczestniczył w kolizji drogowej nie z własnej winy. Jego dwuletni Volkswagen Passat (wartość przed szkodą: 110 000 zł) doznał poważnych uszkodzeń tyłu pojazdu. Ubezpieczyciel sprawcy pokrył pełne koszty naprawy w autoryzowanym serwisie (35 000 zł). Pan Tomasz nie wiedział wówczas o roszczeniu z tytułu utraty wartości rynkowej, a ubezpieczyciel nie poinformował go o takiej możliwości.

W lutym 2024 roku (niecałe 3 lata po wypadku) pan Tomasz postanowił sprzedać samochód. Potencjalny nabywca, po zweryfikowaniu historii pojazdu w bazie CEPiK, zażądał obniżenia ceny o 12 000 zł, argumentując to powypadkową przeszłością auta. Pan Tomasz natychmiast skonsultował się z prawnikiem, który pomógł mu sporządzić formalne wezwanie do zapłaty do ubezpieczyciela, przerywając tym samym bieg przedawnienia na zaledwie miesiąc przed jego upływem.

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty, twierdząc, że pojazd został naprawiony zgodnie z technologią producenta i nie stracił na wartości, a ponadto roszczenie jest spóźnione. Sprawa trafiła do sądu cywilnego. Biegły sądowy powołany w sprawie potwierdził, że mimo idealnego stanu technicznego po naprawie, rynkowa wartość pojazdu spadła o 9 500 zł ze względu na sam fakt uczestnictwa w poważnej kolizji. Sąd odrzucił zarzut ubezpieczyciela dotyczący spóźnienia roszczenia, wskazując, że wezwanie do zapłaty skutecznie przerwało bieg przedawnienia przed upływem trzech lat. Sąd zasądził na rzecz pana Tomasza kwotę 9 500 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz zwrot kosztów procesu. Dzięki szybkiemu działaniu tuż przed terminem przedawnienia, pan Tomasz zdołał uratować swoje roszczenie i odzyskać należne mu pieniądze.

Podsumowanie – jak skutecznie działać?

Dochodzenie odszkodowania za utratę wartości pojazdu po terminie lub pod koniec biegu przedawnienia wymaga dużej dyscypliny procesowej i zgromadzenia rzetelnego materiału dowodowego. Kluczem do sukcesu jest natychmiastowe zgłoszenie roszczenia ubezpieczycielowi w celu przerwania biegu przedawnienia, a w przypadku odmowy – sprawne skierowanie sprawy na drogę sądową. Choć ubezpieczyciele rutynowo odrzucają tego typu roszczenia na etapie polubownym, ugruntowana linia orzecznicza sądów cywilnych stoi po stronie poszkodowanych, dając im realną szansę na pełne wyrównanie poniesionej szkody majątkowej. Nie warto zwlekać z podjęciem kroków prawnych, gdyż każdy dzień zwłoki przybliża nas do nieodwracalnego przedawnienia roszczeń.